Urlopowe wynurzenia

"645 użytkowników którzy lubią Piaseczno Running od jakiegoś czasu nie mają z Tobą kontaktu. Napisz post." - taką wiadomość otrzymałem dzisiaj od Facebooka, co wzbudziło u mnie kilka refleksji, którymi chciałbym się z Wami podzielić.



Pierwsza jest taka, że to niesamowite, że mimo, że działamy przecież w mikroskali, jest aż 645 osób, które nas lubią. Część regularnie spotyka się z nami podczas Czwartkowych Spotkań Biegowych. Część bywa sporadycznie. Inni są z nami głównie wirtualnie, ale wspierają nas i sposób spędzania czasu, który staramy się promować. To dla nas, a w szczególności dla mnie, jako administratora PR, nie tylko olbrzymia satysfakcja, ale także wyzwanie i zobowiązanie wobec tych wszystkich osób, które nam w pewien sposób zaufały. Mam nadzieję, że z nami pozostaniecie, a może także dzięki Wam dotrzemy do kolejnych osób, które będą miały ochotę czasem pobiegać w towarzystwie. Jeżeli czegoś Wam brakuje, coś Wam przeszkadza i chcielibyście to zmienić, nie krępujcie się do nas napisać. Nie obiecuję, że spełnimy każdą prośbę i zrealizujemy każdy pomysł. Ale obiecuję, że każdy potraktujemy poważnie i zastanowimy się, na ile da się go zrealizować.

Kolejna refleksja jest taka, że właściwie nie wiem, jak często powinienem publikować na naszym profilu informacje. Z jednej strony nie chcę Wam pozwolić zapomnieć o Piaseczno Running. Chcę, abyście mieli naszą małą społeczność cały czas w swojej pamięci i liczę na to, że któregoś czwartku spotkamy się na rynku i wspólnie pobiegamy. Chcę abyście wiedzieli, co się u nas dzieje, i sami mogli ocenić, czy to Wam odpowiada. Z drugiej jednak strony mam świadomość, że zbyt częste posty mogą być po prostu zniechęcające. Szczególnie dla tych z Was, którzy nie są bardzo zaangażowani w naszą działalność. Takie osoby są dla mnie niezwykle cenne i zakładam, że w końcu poznamy się w niewirtualnej rzeczywistości. Wiem, co piszę, bo sam zrezygnowałem z obserwowania wielu stron, których administratorzy nie mieli umiaru. Także i w tym przypadku ciekaw jestem Waszej opinii.

Wreszcie wątek osobisty i trochę usprawiedliwienie. Postów jest ciut mniej, bo jestem na urlopie.  Urlop to dla mnie zdystansowanie się od wszystkiego, z czym mam do czynienia na codzień. Także od biegania. Chociaż zabrałem ze sobą w góry strój biegowy, to wygląda na to, że pozostanie on nietknięty, a wolny czas zostanie wykorzystany w całości na rodzinne wycieczki górskie. No może prawie w całości. Trzeba sobie czasem pozwolić na odrobinę relaksu. ;-)



Dystans to temat rzeka, szczególnie w biegowym światku czasem go zatracamy, co miewa niezbyt dobre konsekwencje. Początkowo chciałem nieco obszerniej poruszyć ten temat tutaj, jednak doszedłem do wniosku, że jest on na tyle istotny, że zasługuje na oddzielny wpis. Postaram się kiedyś zebrać w sobie, uporządkować kłębiące się myśli, które zebrałem obserwując zarówno napotkanych na mojej drodze biegaczy, jak również oparte o własne doświadczenia. Tak, ten temat zdecydowanie zasługuje na wpis.

Ale tymczasem pozdrawiam Was serdecznie z Beskidu Żywieckiego! Widzimy się już za tydzień w czwartek. Do zobaczenia!

Mikołaj


Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Tyle tekstu, a jednak znalazł się ktoś, kto doczytał do końca! ;-) Tak, dystans to podstawa.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

13. PZU Półmaraton Warszawski - film z 5 km

Wielkie sprzątanie lasu

Biografia biegacza