Biografia biegacza

Kiedy zaczynasz biegać, nie masz bladego pojęcia, dokąd Cię to doprowadzi. Z podziwem patrzysz na ludzi, którzy bez trudu pokonują 10 kilometrów, podczas gdy Ty dostajesz zadyszki już po kilkuset metrach. Ten dystans wydaje Ci się absolutnie kosmiczny.

Szybko jednak zauważasz, że z tygodnia na tydzień pokonywany przez Ciebie dystans szybko się wydłuża, i że kółko wokół osiedla, od którego zaczynałeś, nie robi już na Tobie najmniejszego wrażenia.

Pierwsze zawody

Po kilku miesiącach pojawia się myśl o zawodach. Słyszysz o nich w kółko, co i rusz organizowane są w bliższej lub dalszej okolicy, a znajomi nie przestają Cię namawiać. W końcu zapisujesz się na swoje pierwsze 5 km po parku. Po raz pierwszy doświadczasz tego niesamowitego uczucia, kiedy wspólnie z innymi biegaczami odliczasz sekundy do strzału startera i po raz pierwszy przekraczasz linię startu.

Jeszcze wtedy nie zdajesz sobie sprawy, że za tą linią nie ma już odwrotu. Dobiegasz do mety, i choć to tylko miejscowy bieg po parku, na Twojej szyi zawisa pierwszy, osobiście wywalczony medal. Jesteś zadowolony z czasu ale teraz już wiesz, że będzie Cię stać na więcej.

Droga do maratonu

Zaczynasz czytać, poznawać plany treningowe, rozpoczynasz świadome treningi i właściwie to już wiesz, że jeszcze trochę i wystartujesz w jednym z masowych biegów na 10 km. Te same 10 km, które jeszcze nie tak dawno były daleko poza zasięgiem Twojej wyobraźni.

Oczywiście bieg na 10 km przychodzi szybciej, niż się spodziewałeś, a zaraz po jego ukończeniu, gdzieś z tyłu głowy zaczyna nieustannie coś drapać. Nie daje Ci spokoju ciągle nawracająca myśl. A gdyby tak... nie, gdzie ja... to poza moim zasięgiem.

Ale myśl nie odchodzi, tylko coraz bardziej uwiera i zaczyna zamieniać się w obsesję. W końcu postanawiasz - MARATON.

Trzy, cztery, pięć treningów w tygodniu, coraz dłuższe dystanse, coraz więcej potu, jakiś półmaraton po drodze, który uświadamia Ci, że jednak na samej adrenalinie takiego dystansu pokonać się nie da, i że jednak trzeba sobie to w głowie poukładać. Ale brniesz w to dalej.

Maraton

I w końcu nastaje ten dzień. Ponownie stajesz na linii startu. Czujesz się równie niepewnie, jak wtedy w parku podczas biegu na 5 km. Tylko, że teraz niepokój zdaje się być sporo większy. Królewski dystans - to brzmi poważnie. I wcale nie masz pewności, czy dotrzesz do mety na własnych nogach. W końcu nawet na najdłuższych wybieganiach nie pokonałeś ponad 42 km.

Ale bieg wystartował i nie ma już odwrotu. Biegniesz spokojnie, z każdym kilometrem nabierasz pewności siebie i zaczynasz wierzyć, że się uda. I udaje się, chociaż gdzieś w okolicy 30. kilometra dzieje się to, o czym czytałeś na forach biegowych. Pokonujesz jednak tę legendarną "ścianę" i w końcu ze łzami szczęścia w oczach meldujesz się na mecie.

Przez pewien czas myślisz, że osiągnąłeś wszystko. No dobra, czas jeszcze się poprawi za pół roku, popracuje się nad kadencją, ale bądź co bądź, maraton to zwieńczenie biegowej ścieżki.

Odkrycie

Żyjesz w tym przekonaniu tak długo, aż znajomi nie namówią Cię na bieg górski. Wprawdzie żaden ultra, może 15, może 20 km. Ale tam doświadczasz innego, nieznanego dotąd klimatu. Klimatu, jaki tworzą ultra-maratończycy górscy. To nie jest coś, obok czego potrafisz przejść obojętnie. I tak rozpoczyna się w Twoim biegowym życiu kolejny etap.

Ultra

Ten pierwszy bieg górski idzie Ci łatwiej, niż się tego spodziewałeś. Mimo przewyższeń, wyboistej trasy, wcale nie odczuwasz dolegliwości. Przeciwnie, delektujesz się pięknem gór, świeżym powietrzem i cichym szumem strumieni. Zachwycasz się atmosferą na mecie i wiesz, że wrócisz tu po więcej. I wracasz. Faktycznie po więcej. I znowu wracasz. Po jeszcze więcej.

W tym wszystkim nurtuje mnie długa lista pytań. Czy zastanawiasz się nad tym, gdzie jest granica? 45, 70, 100, 160 km? Kiedy powiedzieć dość? Jak daleko można się w tym wariactwie posunąć? Czy ludzki organizm jest zdolny do absolutnie każdego wysiłku? Czy nie zatracasz się w tym szaleństwie kosztem rodziny, przyjaciół, znajomych? Jak pogodzić życie mieszczucha, korpoludka, rodzica z wciąż pogłębiającym się uzależnieniem od endorfin? Tych pytań jest dużo więcej. Dla każdego odpowiedzi będą inne.

Czy wiesz, jakie odpowiedzi są w Twoim przypadku?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

13. PZU Półmaraton Warszawski - film z 5 km

Wielkie sprzątanie lasu