ZIMA

Przychodzi zawsze mniej więcej o tej samej porze, a mimo to zaskakuje. Wiadomo, że drogowców, ale jak się okazuje, biegaczy także. Tak właśnie było dzisiejszego poranka, kiedy to z niedowierzaniem patrzyłem na termometr, który po raz pierwszy w tym sezonie pokazywał ujemną temperaturę. Tymczasem, nie dość, że byliśmy umówieni na wybieganie, to jeszcze ja się zobowiązałem zgarnąć po drodze jedną osobę. Nie było zmiłuj.

Przegrzebawszy szafę z dawno nienoszonymi ciepłymi ciuchami biegowymi, odnalazłem jakąś bluzę, grubsze spodnie oraz, co okazało się największym wyzwaniem, dwie rękawiczki, i to takie, z których jedna była lewa a druga prawa. To naprawdę po tylu miesiącach, wcale nie jest takie oczywiste.



Spotkaliśmy się, jak zawsze, przy jednym z wejść do Lasu Chojnowskiego. Wyjście z ciepłego samochodu to nie była kaszka z mleczkiem. Mróz, niby niewielki, po tylu łaskawych miesiącach zdawał się przenikać wszelkie zakamarki nieprzygotowanego organizmu. Wcale nie było łatwo znaleźć ochotnika, który wyciągnąłby z kieszeni telefon i zrobił grupową fotkę naszej biegowej paczki.

Moje palce, mimo rękawiczek były zgrabiałe, czułem, że brakuje mi co najmniej jednej warstwy i przeklinałem, że nie wziąłem ze sobą choćby lekkiej kurtki. Pozostało szybko wystartować, licząc na to, że w biegu krew zacznie krążyć szybciej i nie zamienię się w lodowy stalagmit, ozdabiający las aż do wiosennych roztopów.

Moje nadzieje nie okazały się zupełnie bezpodstawne. Po ok. 2 km wróciło czucie w palcach a w reszcie ciała, uczucie dojmującego zziębnięcia zaczęło stopniowo ustępować przyjemnemu rozgrzaniu. Było dobrze!



I ten stan utrzymywał się aż do samego końca dzisiejszego wybiegania. Wniosek? Jest zima, to musi być zimno. Takie są odwieczne prawa natury. Jeśli zdarzy Ci się zbyt chłodno ubrać, nie przejmuj się. Po prostu nieco przyspiesz, a tempo szybko zastąpi brakującą warstwę.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

13. PZU Półmaraton Warszawski - film z 5 km

Wielkie sprzątanie lasu

Biografia biegacza