5 lat razem


Kiedy pod koniec 2014 roku nieśmiało zamieszczałem w mediach społecznościowych (to jeszcze nie był Facebook, ale może opowiem o tym kiedyś w oddzielnym wpisie) ogłoszenie o proponowanym spotkaniu biegowym w Piasecznie, nie zdawałem sobie sprawy, że będzie to początek bardzo długiej i fascynującej drogi. Drogi, która zawiedzie mnie o wiele dalej, niż mogłem to sobie wyobrazić.

Wciąż nie wiem, co jest na jej końcu, ale już teraz jest oczywiste, że nasze cotygodniowe spotkania biegowe stały się punktem wyjścia do nawiązania bardzo wielu znajomości, często przyjaźni, a także do odkrycia innych, często zupełnie niezwiązanych z bieganiem, pasji.

Zaczęło się dość skromnie. Na pierwsze ogłoszenie odpowiedziała tylko jedna osoba. Janek już z nami nie biega, ale to właśnie dzięki niemu idea biegowych spotkań nie została zduszona w zarodku. Bo dzięki niemu, oraz Beacie, która dołączyła niewiele później, zrozumiałem, że jest potrzeba, aby konsolidować społeczność biegową w naszej okolicy.

Great Wall Marathon
Wkrótce na naszych spotkaniach zaczęły pojawiać się kolejne osoby, z których duża część jest z nami do dzisiaj. W dalszym ciągu nasze relacje nie wybiegały ponad te czwartkowe spotkania, kiedy wspólnie pokonywaliśmy kilka lub kilkanaście kilometrów. Jednak z czasem pojawiały się pomysły, że to trochę za mało, że mamy potrzebę spotykać się częściej. Zaczęliśmy organizować długie, weekendowe wybiegania, a na naszych spotkaniach wciąż przybywało osób.

Wtedy stało się dla mnie jasne, że początkowe założenia projektu zostały dawno spełnione i rozpoczęła się przygoda na lata. Ta przygoda to jedna z najpiękniejszych rzeczy, jakie przytrafiły mi się w życiu. Mam też graniczące z pewnością przekonanie, że wielu naszych stałych bywalców myśli i czuje podobnie. Bo możliwość dzielenia i rozwijania pasji z innymi ludźmi jest trudna do przecenienia.

A to podczas naszych spotkań pojawiły się pomysły na pierwsze wspólne starty w zawodach biegowych. Barwy Piaseczno Running były widoczne podczas biegów na kilku kontynentach! Również dzięki nim zaczęliśmy wspólnie wyjeżdżać w góry, zarówno na treningi, jak i na starty, w tym także na dystansach, które przekraczają ludzkie, a przynajmniej moje, wyobrażenie. To w trakcie naszych spotkań zaczęliśmy odkrywać potrzebę spróbowania także innych aktywności, jak triathlon czy morsowanie.
Bieg UltraDolina - czerwiec 2019

Nie sposób także nie wspomnieć o inicjatywie UltraDolina, która jest realizacją marzeń Janusza, jednego z naszych najstarszych stażem uczestników, o zorganizowaniu biegu w jego rodzinnych okolicach. Odbyły się już dwie edycje wstępne, czyli rozpoznanie bojem, a na styczeń planowana jest zimowa odsłona tego biegu. I choć Jelenia Góra jest dość daleko, to widoki, jakie można podziwiać na trasie sprawią, że będziecie chcieli tam wracać.

Ale dzięki temu, że bieganie łączy ludzi o różnych pasjach, zaczynają kiełkować pomysły całkiem szalone. W ostatnich miesiącach, kilku z nas stworzyło zespół muzyczny. Kto wie, może kiedyś usłyszycie nas na żywo. Na razie tylko dobrze się bawimy podczas prób, ale to pokazuje, jak wiele można w sobie odkryć, jeśli trafi się na właściwych ludzi. A ilość pozytywnej energii, jaka drzemie w biegaczach sprawia, że wiele drzwi, które wydawały się zamknięte na cztery spusty, stają przed nami otworem.

Obecnie nasz profil na Facebooku obserwuje ponad 700 osób. Jeśli czytasz ten artykuł, to jest spora szansa, że jesteś jedną z nich. Choć większości z Was nie znam, to jednak czuję jakąś osobistą więź i wierzę w to, że kiedyś spotkamy się na którymś z naszych biegowych czwartków. I wspólnie będziemy odkrywać, dokąd prowadzi ten fascynujący szlak.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Biegam Bo Lubię Hipokryzję

Wielkie sprzątanie lasu

Urlopowe wynurzenia